Dyskryminacja kobiet w Szwajcarii (+ filozofia)

A mi tak troche sie wydaje (kobiety mnie zjedza) ze po czesci to jest uzasadnione ze podatek kobiet jest wiekszy (gdy sa mezatkami). No jakby nie bylo (i jakby kto nie chodzil na wagary uciekajac z lekcji biologii) to kobieta zdziebko sie rozni od mezczyzny (przynajmneij mi sie tak wydaje) - pod wzgledem fizycznym, emocjonalnym, obyczajowym, prawnym.. etc... i wystarczy tylko pomyslec na co pieniadze z podatkow ida i jaki wplyw na pracownika w pracy ma jego plec.

wezmy chocby przyklad kobiety ktora urodzi dzecko - nalezy sie jej urlop (niby facet tez moze ale rzadko sie to zdarza), do tego cala ochrona socjalna i prawna. (probowal ktos kiedys zwolnic kobiete po urodzeniu dziecka w CH?).

wiecej pozytywnej energii - moze jakis przyklad pozytywny - na pewno nie zdarzy sie tu cos co dzieje sie na codzien w polsce czyli ze kobieta (nawet jeszcze przed slubem) zarabia 800 (majac doktorat) w banku gdy jej kolega (z mgr) zarabia 1500 - tylko dlatego ze jest facetem (przypadek znajomych)

 

Sądy izb morskich będą niezależne-artykuł [prawo]

kogo uwaga miała dotknąć tego widać dotknęła
dotknęła:-)
samemu dostałem już tyle tu pomyji na głowę że asekurowałem się .
Do Andrzeja- takie pytania to dobra rzeczowa dyskusja :-)
Co zmienia?
Sporo, sędziów póki co nie mianuje żaden minister, a prezydent na
wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Ma to w założeniu gwarantować ich
nieależność od nacisków i wpływów. Czy będą bardziej kompetentni -
nie wiem.
Wiem że może zniknąć przedstawiciel ministerstwa, który z założenia
nie był ani obiektywny ani bezstronny.
Co do kompetencji, sędziowie powinni być od prawa a w ocenie zdarzeń i
faktów powinni pomóc im biegi i ich opinie, by nie dochodziło do
paranoi że panowie ławnicy co dowodzili tankowcami rozsądzali o
kolizji jachtów czy wejściu takiego na mieliznę, bo ze znajomością u
nich realiów żeglarskich to tak raczej..... średnio.
Rozszerzenie kręgu zainteresowanych - osób które mogą występować przed
izbą czy zainicjować postępowanie.
Kto: ubezpieczyciel, właściciel przewożonego ładunku etc. krąg ludzi
który ma interes prawny w tym by izba orzekła o zdarzeniu ew. winie.

co do 1 instancji - OK, a moze wogóle je zlikwidować?O wienie
odszkodowaniu może orzekać sąd powszechny w oparciu o stosowne opinie
rzeczoznawców - czemu nie?

Pzdr
ZK

Jeźdźcy Vallhali

Zasada lex retro non agit (zasada niedziałania prawa wstecz) zabrania stosowania nowo ustanowionych norm prawnych do zdarzeń, które miały miejsce przed wejściem w życie tych norm, i z którymi to zdarzeniami prawo nie wiązało dotąd skutków prawnych przewidzianych tymi normami (Banaszak, B.: Prawo Konstytucyjne, W-wa 1999 r., s. 180 i n.)

Polspam. Przeczytaj i sprawdź!!!!!

Przeczytaj i sprawdź!!!!!

Ochrona serwerów internetowych oraz użytkowników przed niechcianą pocztą
realizowana jest przez zbieranie i udostępnianie gromadzonych adresów e-mail
administratorom lub poprzez bezpośrednie przyłączenie do baz np.: Polspam.

Zastanówcie się:

czy podjęte antyspamowe metody działania przez serwisy zbierające adresy e-
mail osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą lub firm, są zgodne
z prawem i właściwie interpretowane???

kasowanie przez administratorów niektórych serwerów, narusza ogólnie przyjęte
procedury korzystania z zasobów sieci i zasady wymiany informacji???

czy każde zdarzenie niezgodne z netykietą jest naruszeniem przepisów
prawnych???

czy zostały ustanowione kwalifikacje prawne zdarzeń zagrażających
bezpieczeństwu sieci???

czy np.: PolSpam, otwarty projekt prowadzony przez kilkunastu administratorów
różnych polskich serwerów ukrywających swoją tożsamość, jest legalny i
niekomercyjny???

czy administratorzy różnych polskich serwerów ukrywających swoją tożsamość
sami przestrzegają obowiązującej netykiety i przepisów prawnych???

Jeśli zdecydujecie się na odpowiedź zapoznajcie się z pismem z dnia 19
listopada otrzymanego z Ministerstwa Infrastruktury z wykładnią do ustawy o
świadczeniu usług drogą elektroniczną. Polecam adminom Polspam.

Zdaniem Departementu Społeczeństwa Informacyjnego do wysyłki informacji
handlowej drogą elektroniczną od 10 marca 2003 wymagana będzie zgoda dla
wszystkich adresów email'owych, zarówno prywatnych jak i firmowych (ogólne
oraz osobiste).

Treść odpowiedzi nadesłanej przez Ministerstwo znajdą Państwo na stronach
internetowych w listopadowych aktualnościach pod adresem:
http://www.pcm.com.pl/htm/index6 .htm

G.K.

...Prawda o Polspam może być inna niż ci się wydaje.....

 

o etyce

Wydało mi się już wcześniej, że wątek prawny w dalszym ciągu jest dominujący, a wątek etyczny pozostaje 'w cieniu'
i miałem wtrącić swoje trzy grosze, ale akurat strona 'tatry.netmark' ogłosiła 'przerwę w pracy' (serwer chwilowo niedostępny) i przez to Dziunio mnie uprzedził;
napisał to inaczej, po swojemu, ale też zasygnalizował,
że łatwiej jest pisać i czytać o stronie prawnej
( tu wszystko jest przynajmniej ujęte w artykuły i paragrafy)
niż rozważać etyczne aspekty sprawy
( złożone toto nie mniej niż prawo i jeszcze takie płynne, a co światopogląd, to inna odmiana etyki )

Ja wiem, że prawo ma być wspomaganiem etyki dla wszystkich, do których zasady etyczne nie mają dostępu wprost i bez katalizatorów,
ale i prawu niektórzy mówią: przepisy są po to, żeby je omijać/łamać

W tak złożonum układzie jak potrzeba/powinność udzielenia/świadczenia pomocy innym osobom w sytuacji stworzenia/zwiększenia zagrożenia własnego bezpieczeństwa nawet litery prawa nie układają się w piękny, zgodny szyk, tylko tworzą pewne ograniczenia, zastrzeżenia, jakieś 'ale'...
jak dobrze trzeba by poznać wszystkie, najdrobniejsze aspekty tego zdarzenia (na Zawracie), żeby próbować odnieść się do moralności jego uczestników?

- ja bym się tego nie podjął nawet gdybym wiedział znacznie więcej niż wiem z tych 'sensatorodnych' nibyinformacji dezinformatorów (o etyce lub braku etyki dziennikarskiej pewnie szłoby lżej albo i całkiem lekko ), bo w kwestiach etycznych łatwo (mi, ale pewnie nie tylko) się wypowiadać ogólnie (ogólnikowo?), a dużo trudniej w konkretnym przypadku, na który składa się cały łańcuch zdarzeń
_________________
jestem optymistą i mimo braku jakichś szczegółowych informacji o zdarzeniach pod Zawratem
przypuszczam, że bohaterowie tej przygody nie mają sobie zbyt wiele do zarzucenia

Nowy,,stary portfel,, ,,Echa z wokand sądowych,,- pouczenia

Drodzy Koledzy.
Odnośnie postu "jak" w kwestii pytania do SN. Moim skromnym zdaniem na takie lub podobne pytanie powinien odpowiedzieć JUŻ sąd I instancji. W kolejce (przynajmniej w odniesieniu do mnie) będzie teraz Sąd Apelacyjny.
Powyżej podana treść pytania, chyba stwarza zbyt szerokie pole do popisu.
Moim zdaniem należałoby zadać pytanie WPROST (mając na względzie mój post z 7.06.2009 godz. 23.09) np. o treści takiej lub podobnej:
"Czy organ emerytalny podejmując decyzje o waloryzacji 1. nr.... .2.... mógł dokonać rozszerzenia ilości podmiotów prawnych zawartych w art.1 ustawy o emeryturach i rentach z FUS, w związku z art. 159 i 196 tejże ustawy, a zmieniającego treść art. 6 ustawy "mundurowej" o podmiot prawa jakim jest OSOBA O USTALONYM PRAWIE DO EMERYTURY (definicja EMERYTA z ustawy o emeryturach z FUS) przed dniem 1.01.1999."
Oczywiście, takie to jest ujęte w sposób nieprofesjonalny, ale myślę, że oddający jego sens i ZAMIAR. Zamiarem jest uzyskanie odpowiedzi WPROST, z jak najmniejszą możliwością kombinacji i interpretacji.
Pragnę przypomnieć, że ustawa o emeryturach z FUS jest powiązana (wynika, stanowi całość) z ustawą o SYSTEMIE ubezp. społecznych. Obie te ustawy odnosiły się do PRZYSZŁYCH podmiotów i zdarzeń w ubezp. społecznych. Ta druga WPROST wymienia w art.6 ust 1 "zawodowych mundurowych" a w ust.3. mówi o tych, którzy podjęli służbe po 1.01.1999. Podobnie jest w ustawie o emeryturach z FUS.
Zwracam także uwagę Kolegów, że ustawa o FUS w art. 1. mówi o takich zdarzeniach PRZYSZŁYCH jak: warunki nabywania i ustalania wysokości emerytur, zasadach i trybie wypłat. Inaczej mówiąc o przyszłych emeryturach, ich wysokości itp. NIE MÓWI o sposobie waloryzacji. Wysokość emerytury nie jest tu pojęciem związanym z waloryzacją.
TO JEST TYLKO MOJE SKROMNE ZDANIE.

Zatrzymanie 7 żołnierzy I zmiany w Afganistanie

Panie Cyborg, niech Pan nie wkłada w moje usta słów które nigdy nie zostały przeze mnie wypowiedziane. Niech Pan uważniej czyta, być może przyda się wiedza z zakresu teorii winy oraz lepsza znajomość prawa. Sugeruje Pan, iż ja takowej nie posiadam. Widzę, iż ocenia Pan ludzi w ten sposób, iż nawet gdybym napisała że czarne to czarne to i tak Pan z tego zrobi białe. Gratuluję zatem dedukcji i polotu umysłu.
Wracając do meritum, proszę mi podać konkretną sytuację z tych, które raczył Pan wymienić, która miałaby zaistnieć pod NK. ???
Nadto śmiem twierdzić, iż ktoś tutaj naoglądał sie za dużo filmów na podstawie zdarzeń mających miejsce z wojskami USA. Ja o takowych, które Pan wymienia nie znam we współczesnej historii wojskowości RP.
Wyraźnie wskazałam normy prawne a nie dokonuję jakiś urojonych dywagacji. Nie oceniam zdarzenia pod NK i nie feruję wyroków jak niektórzy to publicznie robią.
W jednym z moich postów odniosłam się do sytuacji gdy nie jesteśmy bezpośrednio atakowani ( w sytuacji bezpośredniego ataku nie ma czasu na zastanawianie sie,a prawidłowo wyszkolony żołnierz i myślący będzie wiedział jak czynić aby umyślnie nie popełnić przestępstwa). Sytuacja ta daje możliwości o których raczyłam wspomnieć w poprzednich postach.
Przedstawiłam pojęcie teorii psychologicznej winy wraz z zasadami i prawem jakim ma się kierować żołnierz polski a także moralnością, która mieści sie choćby w ramach konwencji praw człowieka a do jej przestrzegania jesteśmy obowiązani jako naród polski.
Nie krzyczę w swoich postach i nie obrażam nimi nikogo.
Nie będę sie z Panem przepychała słownie bo to nie wnosi nic do tego tematu a tylko go rozmywa. Życzę Panu aby miał Pan ( jeżeli jest Pan żołnierzem) podwładnych, którzy wiedzą co to przestrzeganie prawa, prawidłowe wykonywanie rozkazów i nigdy Pana nie zawiodą.

na koniec pozwolę sobie przytoczyć wywód prawny Rzecznika Praw Obywatelskich :
"Planujący lub decydujący o ataku powinni uczynić wszystko, co jest
praktycznie możliwe, aby sprawdzić czy cele ataku nie są osobami
cywilnymi ani dobrami o charakterze cywilnym i czy nie korzystają ze
szczególnej ochrony; powinni przedsięwziąć wszystkie praktycznie
możliwe środki ostrożności w doborze środków i metod ataku, aby uniknąć
nie zamierzonych strat ludzkich, zranień osób cywilnych i szkód w
dobrach o charakterze cywilnym (art. 57 ust. 2 pkt a I PD). W przypadku,
gdy okaże się, iż atak jest wymierzony w cel, który nie ma charakteru
wojskowego albo można oczekiwać, że może wywołać niezamierzone
straty w życiu ludzkim wśród ludności cywilnej, należy od ataku odstąpić
lub go przerwać (art. 57 ust. 2 pkt b I PD)."

"Snajper" w TVS

Cytat:Jeżeli jednak, tak jak napisałeś, w procesie tworzenia rozporządzeń, nie uwzględniono potrzeb i oczekiwań, to jak można określić ich autorów?


Po co ?
I tak jeden człowiek określa wytyczne do ich tworzenia, podpisuje je i ponosi odpowiedzialność.
Obecnie Departament Prawny MON jak i pozostałe zabsorbowany jest sprawami przebudowy uregulowań prawnych dotyczących zasad pełnienia oraz odbywania wszystkich form służby wojskowej oraz przepuszczenia przez Sejm zmian w kilku ustawach aby módz do końca przyszłego roku wydać do nich nowe akty wykonawcze ( rozporządzenia)
Często zdarza się że akty prawne są już zdezaktualizowane już w chwili wejścia w życie. A te które przytoczyłem nie są wyjątkiem. Przykładów można dawać wiele ale, musiałbym utworzyć nowy topic w „kąciku absurdu”. Nic nie jest absolutnie doskonałe. Z tym problemem borykają się wszystkie armie świata. Np. wg relacji ( ich wniosków) moich kolegów, którzy w Iraku czy Afganistanie można wyjść z założenia że, ich dużo ginie tam bo trzymają się sztywno procedur i nie wolno i wyjść poza ograniczone ramy.
Naszą dyskusje ,nawiązując do wcześniejszych postów (powoli robi się OT i tylko czekać jak zainterweniuje moderator) , sprowadzić teraz do tego, co powinien mieć strzelec wyborowy jako dodatkową broń. Czy pistolet wojskowy z duża jednostką ognia, czy pistolet maszynowy zamiennie z subkarabinkiem.
Strzelec wyborowy (snajper) wykonując zadanie bojowe wykonuje je skrycie i w ramach niego wykonuje niewielką ilość zadań ogniowych ( może tak się zdarzyć że tylko jedno) niszcząc bardzo ważny z taktycznego punktu widzenia cel, a my wszyscy powinniśmy wiedzieć co się pod tym słowem kryje.

Odpowiedzi na pytania prof. Wilkina ! Tylko tu ;)

bez przesady, ze slajdu skopiowac kazdy umie... nie zasmiecajmy forum... jak juz cos chcecie napisac to piszcie cos konkretnego, a nie cos co jest na slajdach.

43
a) Podatki bezpośrednie - typ podatków, których zasadniczą cechą w intencji ustawodawcy jest jedność podmiotu opłacającego ten podatek i ponoszącego jego faktyczny ciężar ekonomiczny. W praktyce gospodarczej jednak zdarza się czasem, że podatek nałożony na określony podmiot gospodarczy jest przerzucany (wbrew intencji prawa) na inny podmiot poprzez wliczenie go do ceny towaru. Do podatków bezpośrednich zalicza się podatki dochodowe i podatki majątkowe
- PIT – podatek od dochodów osób fizycznych
- CIT – podatek od dochodów osób prawnych
- Podatki lokalne: gruntowy, od nieruchomości, leśny i inne

b) Podatki pośrednie - typ podatków, których konstrukcja rozdziela podmiot gospodarczy zobowiązany do ich naliczenia i zapłacenia od podmiotu, który ponosi ich faktyczny ciężar ekonomiczny. Wiąże się to z założonym przez ustawodawcę zjawiskiem doliczania podatków pośrednich przez sprzedawcę do ceny produktu (w sposób ukryty lub jawny), w rezultacie czego faktycznie (choć pośrednio) ich ciężar ponosi nabywca. Do podatków pośrednich zalicza się wszystkie podatki od obrotu i konsumpcji
- VAT – podatek od wartości dodanej
- Akcyza

Funkcje podatków:
- Dochodowa – gromadzenie środków finansowych, niezbędnych do sfinansowania wydatków państwa, są głównym źródłem dochodów budżetu państwa. Jest to pierwotna, najstarsza funkcja podatków. // spłata zadłużenia zagranicznego
- Redystrybucyjna – zmniejszenie różnic dochodowych w społeczeństwie, są instrumentem przesuwania dochodów pomiędzy różnymi grupami społecznymi
- Alokacyjna – oddziaływanie na poziom inflacji, zatrudnienia, wzrost gospodarczy.
- Społeczna (socjalna). W konstrukcji podatku niejednokrotnie uwzględnia się indywidualną sytuację podatnika. Bierze się pod uwagę jego wysokość dochodów, liczbę osób będących na jego utrzymaniu czy wydatki mieszkaniowe. Może się tak zdarzyć, że niskie dochody mogą być wyłączone z opodatkowania lub podlegać specjalnym podatkom preferencyjnym.
- Podatki a „szara strefa” – rosną podatki – rośnie szara strefa. Ok. 11-16% PKB pozostaje w Polsce w szarej strefie. Wysoki podatek oznacza dla przedsiębiorcy mniejsze możliwości inwestycji

mbank - kolejne jajo

Cytat:Ja wiem że jak zadzwoni koleżanka to oni się nie kapną. Ale nie oto
chodzi.
Jeżeli będziesz próbował wynieść towar ze sklepu  trzymając go nad głową
to
raczej Ci się nie uda
a kiedy spróbujesz pod płaszczem to masz duże szanse.
Oczywiście nie sugeruję że cos ukradłeś albo zrobiłes komuś krzywdę.
Ty tylko próbujesz kogoś oszukaś w wyjątkowo beszczelny sposób
i jescze się dziwisz że Ci się nie udało. Gdyby Ci się udało to miałbyś
się
czym chwalić i byłby to temat do dyskusji na tej liście



no dobra, poniewaz twoja odpowiedz wyglada na zwykle czepiactwo, ktorego
pelno na liscie gsm, ale tutaj zdarza sie rzadko, wiec zrobie wyjatek i
skomentuje.

jezeli juz wysilasz sie, aby na formum publicznym oskarzac kogos o oszustwo,
to miej chociaz odrobine przyzwoitosci i zerknij do regulaminu, zapisów KC i
kilku innych aktów prawnych.

zeby nie byc goloslownym:

§6
  1.. Posiadacz rachunku może ustanowić jednego pełnomocnika do dysponowania
jednym rachunkiem.
  2.. Udzielone pełnomocnictwo jest pełnomocnictwem szczególnym i uprawnia
do korzystania ze środków pieniężnych przechowywanych na rachunku wyłącznie
przy użyciu karty bankowej.
  3.. Pełnomocnictwo szczególne nie obejmuje korzystania z kanałów dostępu
udostępnionych Posiadaczowi rachunku, za wyjątkiem aktywacji i zastrzeżenia
karty w COT.

chcialbym zauwazyc, ze nie chcialem KORZYSTAC z kanalow dostepu, a jedynie
je uaktywnic.

poza tym, moge robic ze swoimi pieniedzmi co tylko mi sie podoba. jezeli
teraz podam ci moj numer identyfikacyjny i haslo (sam i w pelni swiadom
swoich czynow) to nie narusze zadnej ustawy, oczywiscie nie bede mogl roscic
sobie zadnych praw do skutktów szkod, ktore poprzez twoje dzialanie powstana
(to samo dotyczy udostepnienia PIN do karty bankomatowej lub VISA -zaden
bank nie ponosi za to odpowiedzialnosci, poniewaz ZADNA USTAWA TEGO NIE
ZAKAZUJE). biore za to po prostu pelna odpowiedzialnosc. tak bylo wlasnie w
tym przypadku, dzialalem nie tylko z upowaznienia ale i na wyrazna prosbe
tej osoby.

a teraz konkluzja:
w powyzszym przypadku (przekazania ci ID i hasla) kazda osoba, bez zenady,
moglaby nazwac cie oszustem (oczywiscie wg twojej definicji)
rozszerzajac to juz moge nazwac cie oszustem, bo na pewno nie raz zdarzylo
ci sie, ze ktos przekazal/dal/pozyczyl ci jakies pieniadze, niewazne, ze
zrobil to bo chcial. wg twojej wlasnej definicji, skoro wziales te pieniadze
to JUZ JESTES OSZUSTEM.

§20
Poprzez drugi poziom autoryzacji rozumie się rozwiązania powszechnie
stosowane w rozliczeniach bankowych, za pośrednictwem nowoczesnych kanałów
dostępu, dla uzyskania jednoznacznej identyfikacji Posiadacza rachunku oraz
potwierdzenia prawidłowości dyspozycji złożonej przez Posiadacza rachunku.

poprzez drugi poziom autoryzacji nie mozna rozumiec weryfikacji tozsamosci
na podstawie glosu. mbank nie posiada ani wzorów brzmienia ani tez
oprogramowania, ktore by to umozliwilo.

konkluzja (i to wlasnie bylo tematem tego watku, a nie moralnosc mojego
czynu):

wyobrazmy sobie 3 sytuacje
-dorosly mezczyzna ktory z powodu choroby nie przeszedl mutacji (nadal ma
glos dziecka)
-kobieta ktorej udalo sie przezyc dzieki kuracji hormonalnej (ale ma
zmieniona barwe glosu -"meska")
-transwestyta

1) przypadek obejmuje odmowe otwarcia rachunku/uaktywnienia kanalu - to jest
sprzeczne z konstytucyjnym prawem rownosci -czyli dyskryminacja ze wzgl. na
glos
2) ten przypadek jest wg mnie gorszy. rachunki otwarto, pieniadze przelano.
jedna z tych osob MUSI wykonac przelew. z jakiegos powodu nie moze
skorzystac z internetu (np. niezdefiniowany przelew) - dzwoni do mlinki,
nastepuja autoryzacja, ID, PIN, potem drugi poziom autoryzacji, po czym
operator odmawia wykonania zlecenia bo... nie podoba mu sie glos.... czy to
w porzadku wobec braku mozliwosci weryfikacji tozsamosci na podstawie glosu?

I TO JEST PROBLEM KTORY CHCIALEM PODNIESC

Polspam. Przeczytaj i sprawdź!!!!!


Cytat:
czy podjęte antyspamowe metody działania przez serwisy zbierające adresy e-
mail osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą lub firm, są zgodne
z prawem i właściwie interpretowane???



A czy zbieranie adresów fim i osób prywatnych w celu odsprzedania bazy
podmiotom trzecim, lub dokonywania akcji mailingowych na te adresy,
jest zgodne z prawem i właściwie interpetowane ?.
Cytat:
kasowanie przez administratorów niektórych serwerów, narusza ogólnie przyjęte
procedury korzystania z zasobów sieci i zasady wymiany informacji???



1. Nie jest kontrolowana zawartość przesyłki (treść), a jedynie
nagłówek, czyli swoista koperta. Oglądanie kopert nie jest łamaniem
prawa - a jeśli tak, to do cholery zamknijmy Pocztę Polską ;-).

2. Ogólne zasady korzystania z zasobów sieci i zasady wymiany
informacji tą drogą  (zwane netykietą) są nagminnie łamane przez
'biznesmenów' którym wydaje się, że mogą przerzucić koszty
działalności gospodarczej na dziesiątki tysięcy prywatnych osób w
Polsce.

Cytat:czy każde zdarzenie niezgodne z netykietą jest naruszeniem przepisów
prawnych???



Jest naruszeniem netykiety, i to wystarczy.

Cytat:czy zostały ustanowione kwalifikacje prawne zdarzeń zagrażających
bezpieczeństwu sieci???



A o co pytasz dokładnie, bo nie rozumiem ?. Ustawa o ochronie danych
osobowych, oraz kilka innych ustaw określają zasady bezpieczeństwa
przechowywania danych osobowych, oraz określają zakres
odpowiedzialności za doprowadzenie do utraty integralności tych danych
(m.in. włamania do serwerów internetowych).

Cytat:czy np.: PolSpam, otwarty projekt prowadzony przez kilkunastu administratorów
różnych polskich serwerów ukrywających swoją tożsamość, jest legalny i
niekomercyjny???



Każdy administrator korzystający z bazy polspamu sam decyduje o
zakresie i formie korzystania z tej bazy. Zazwyczaj baza polspamu nie
jest jedyną regułą przetwarzania przesyłek stosowaną przez
administratorów.

Cytat:czy administratorzy różnych polskich serwerów ukrywających swoją tożsamość
sami przestrzegają obowiązującej netykiety i przepisów prawnych???



a ty masz jakieś pojęcie o sieci ?. Chyba nie. Oświecę Cię. Istnieje
możliwość wykrycia prawie każdego właściela danego ip, czy domeny.
Można uzyskać nawet numer telefonu/faxu do właściciela takiej
domeny/serwera/ip. Jeden telefon i możesz uzyskać wszystkie
informacje, których właściciel serwera zechce ci udzielić.
Jeśli więc uznam, że łamiesz netykietę, albo w inny sposób łamiesz
prawo, z łatwością znajdę administratora twojej skrzynki pocztowej,
lub osobę odpowiedzialną za kontakty w tej sprawie:

person:       Maciej Lopacinski
address:      Agora SA
address:      Czerska 8/10
address:      00-732 Warszawa
address:      Poland
phone:        +48 22 5554730

nic-hdl:      ML2800-RIPE

administratorzy nie są anonimowi

Cytat:Zdaniem Departementu Społeczeństwa Informacyjnego do wysyłki informacji
handlowej drogą elektroniczną od 10 marca 2003 wymagana będzie zgoda dla
wszystkich adresów email'owych, zarówno prywatnych jak i firmowych (ogólne
oraz osobiste).



To przede wszystkim dotyczy spamerów - jeśli po 10 marca dostanę
choćby jedną przesyłkę reklamową z Polski - odżałuję te parę złotych,
ale szczęśliwemu nadawcy tak zrobię koło piór, że im się żyć odechce.
Od razu uprzedzam - prześlę faxami (żeby było na piśmie, a nie 'na
gębę') powiadomienia o przestępstwie do: policji, prokuratury,
Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych i kogo tam jeszcze....
Odechce się spamerom robić interesów moim kosztem.

GL
p.s
jeśli ktoś zechce zamknąć polspam, ostrzegam uczciwie, że swoją bazę
spamerów umieszczę na każdym możliwym darmowym serwerze webowym na
świecie. ('you can shut down computer, but you'll never shut down
network' - Gnutella creator)

"Tanie" prawo jazdy


Cytat:niesie ona ze sobą, ale... Owo uświadamianie nie może być niebezpieczne
dla samego uświadamianego! Co więcej, Ty masz prawo porozmawaić z nim
(do czego zachęcam, w *kulturalny* sposób oczywiście) ale nie łamać prawo
w/g własnego widzimisię; pozatym taki człowiek prawdopodobnie odczyta
takie zachowanie jako przejaw typowego chamstwa użytkownika 4-rech
kółek a nie jakiekolwiek zamierzone działanie!



Juz moja w tym glowa, zeby sie domyslil, ze moje dzialanie bylo na pewno
celowe i zamierzone i mialo przyniesc wymierny efekt edukacyjny.

Cytat:A Ty masz jakieś sensowne pomysły jak w największym stopniu zredukować
częstość łamania przepisów (tych, których nieprzestrzeganie powoduje
rocznie setki wypadków)? Postawić policjanta na każdym skrzyżowaniu?
Bo chyba innej metody zmiany mentalności 100% naszego społeczeństwa
nie ma.



Nie, policja nie zrobi wszystkiego za spoleczenstwo. Jak jest spoleczne
przyzwolenie na kradzieze w tramwajach (bo wszyscy odwracaja glowe jak dresy
pladruja Ci kieszenie) albo na chamska jazde czy jazde bez swiatel, to nie
nalezy miec pretensji do policji, ze jej tam nie bylo, tylko do siebie za
brak reakcji.

Ja takiego przyzwolenia nie daje. I idiota bez swiatel o zmierzchu,
niezaleznie od ilosci kol, i duren, ktory lamie zakaz skretu czy zajezdza
innym droge nie moze liczyc u mnie na poblazliwosc i zazwyczaj zostaje
solidnie obtrabiony, wyklety, opie*lony i co mi tam jeszcze przyjdzie do
glowy.

Cytat:| Zreszta zmiana w przepisach tez by sie przydala. Rower bez swiatel
| zostanie dopuszczony do ruchu. Samochod nie.
Różnica polega na tym iż roweru nikt formalnie nie dopuszcza do ruchu - po
prostu wsiadasz i jedziesz



Tak, tez nad tym ubolewam.

Cytat:I paranoją byłoby gdyby ktoś chciał wprowadzić kontrole rowerów.



Tia, a samochody kontrole musza miec.. I to juz nie jest wg Ciebie paranoja
?

Cytat:Skoro jednak nie jest normalne do końca, to dlaczego corocznie prawa jazdy
są wydawane bez należytej kontroli (choćby wykwalifikowanego psychologa,
że już o jakimś sensownym podejściu do szkolenia w zakresie przepisów nie
wspomnę) tysiącom niedopowiedzialnych ludzi?



Nie mam zdania na temat testow psychologicznych u przyszlych kierowcow, mam
zdanie jednak na temat wydawania kart rowerowych i bardzo zaluje, ze nie sa
obowiazkowe dla osob pelnoletnich.

Cytat:Na ile mi wiadomo już w chwili obecnej straży miejskiej i policji zdarza
się czepianie braku oświetlenia za dnia. I słusznie - rower powienien
posiadać oświetlenie, gdyż nawet niedzielnym turystom rowerowym
może zdarzyć się powrót wieczorem (tylko większość z nich jest tego
jakby nieświadoma, niestety).



No wreszcie jakies sensowne stwierdzenie. Pozostaje tylko ubolewac, ze takie
dzialania policji nie sa rutynowe. Wlasciwie brak prawnych przepisow do
takich dzialan, wiec co sprytniejszy rowerzysta moze sie latwo wykpic.

P.S.
Przeginasz z tematami, nastepnym razem postaraj sie trzymac na wodzy swoja
chora tworczosc.

definicje

Za wypadek przy pracy uwaza sie nagle zdarzenie wywolane przyczyna zwewnetrzna powodujace uraz lub smierc, ktore nastapilo w zwiazku z praca.

Zdarzenie potencjalnie wypadkowe, które zaistniało począwszy od dnia 1 stycznia 2003 r. ma być kwalifikowane, zgodnie z art. 3 ust. 1 ustawy z dnia 30.10.2002 r. o ubezpieczeniu społecznym z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych, Dz. U. Nr 199, poz. 1673, z późn. zm. oraz z 2003 r. Nr 223, poz. 2217, jako wypadek przy pracy, jeżeli:

1. ma charakter nagły,
2. spowodowane jest przyczyną zewnętrzną,
3. nastąpiło w związku z pracą,
4. spowodowało uraz lub śmierć.

Za śmiertelny wypadek przy pracy uważa się wypadek, w wyniku którego nastąpiła śmierć poszkodowanego w okresie nieprzekraczającym 6 miesięcy od dnia wypadku (art. 3 ust. 4 ustawy wypadkowej).

Zbiorowym wypadkiem przy pracy jest wypadek, któremu w wyniku tego samego zdarzenia uległy co najmniej dwie osoby (art. 3 ust. 6 ustawy wypadkowej).

Za ciężki wypadek przy pracy, ustawodawca uznaje wypadek, w wyniku którego nastąpiło ciężkie uszkodzenie ciała, takie jak: utrata wzorku, słuchu, mowy, zdolności rozrodczej lub inne uszkodzenie ciała albo rozstrój zdrowia naruszające podstawowe funkcje organizmu, a także choroba nieuleczalna lub zagrażająca życiu, trwała choroba psychiczna, całkowita lub częściowa niezdolność do pracy w zawodzie albo trwałe, istotne zeszpecenie lub zniekształcenie ciała (art. 3 ust, 5 ustawy wypadkowej).

Wprowadzony do definicji wypadku przy pracy nowy element urazu wymaga zdefiniowania. Ustawodawca uczynił to w słowniku w art. 2 pkt 13 ustawy wypadkowej, stwierdzając, że uraz, to uszkodzenie tkanek ciała lub narządów człowieka wskutek działania czynnika zewnętrznego.

Czasowa niezdolność do pracy związana z wypadkiem przy pracy lub chorobą zawodową może być utożsamiana z urazem, ponieważ za uraz przyjmuje się:

* uszkodzenie tkanek ciała, lub
* inne uszkodzenie narządów człowieka wskutek działania czynnika zewnętrznego.

W przypadku, gdy czasowa niezdolność do pracy pozostaje w związku z wypadkiem przy pracy, logicznie musi zaistnieć jedna z wymienionych wyżej przesłanek. Stan niezdolności do pracy musi bowiem wynikać albo z uszkodzenia tkanek ciała albo uszkodzenia narządów człowieka wskutek działania czynnika zewnętrznego lub wewnętrznego.

Jeżeli niezdolność do pracy wiąże się z uszkodzeniem narządów wskutek działania czynnika wewnętrznego, to wówczas taka czasowa niezdolność do pracy nie będzie pozostawać w związku z wypadkiem przy pracy, gdyż jest wynikiem działania czynnika tkwiącego w organizmie pracownika.

Pracownik, ulegający wypadkowi, który uzyskał czasową niezdolność do pracy, będącą konsekwencją tego zdarzenia, spełnia więc zawsze warunek zaistnienia urazu, co daje podstawę do uznania wypadku przy pracy. Nawet choroba psychiczna pracownika, jeżeli wynika z powodu działającego czynnika zewnętrznego także wyczerpuje pojęcie urazu.

Wypadkiem przy pracy może być zdarzenie, które nie spowodowało czasowej niezdolności do pracy z powodu choroby, ale spowodowało uraz u poszkodowanego. Zwykłe skaleczenie, niewątpliwie stanowi uszkodzenie tkanek ciała poszkodowanego a nie musi powodować konieczności czasowej niezdolności do pracy dlatego taka sytuacja jest możliwa.

Istotnym elementem związanym z definicją wypadku przy pracy jest także inaczej skonstruowany zakres związku z pracą wykonywanych przez pracownika czynności w czasie wypadku. Wedle brzemienia art. 3 ust. 1 pkt 2 ustawy wypadkowej, związek zdarzenia z pracą ma polegać m.in. na tym, że wykonywane przez poszkodowanego czynności realizowane są na rzecz pracodawcy, a nie jak to miało miejsce dotychczas – w interesie pracodawcy.

Ta, pozornie, nieistotna zmiana powoduje jednak skutki prawne w postaci ograniczenia zakresu zdarzeń, które mogą być uznane za wypadek przy pracy, na co słusznie zwraca się uwagę w literaturze (zob. W. Sanetra „O założeniach nowego systemu świadczeń z tytułu wypadków przy pracy i chorób zawodowych”, PiZS z 2003 r. Nr 3 str.9).

Zdaniem W. Sanetry, w obecnym stanie prawnym z kręgu wypadków przy pracy zostały tym sposobem wyeliminowane wypadki zaistniałe podczas czynów społecznych, czy też związane z przynależnością pracownika do zakładowej straży pożarnej, a także przy wykonywaniu zadań na rzecz innych organizacji niż związki zawodowe.

Przywracanie do służby żołnierzy zawodowych

Wezwana do odpowiedzi odpowiadam:
Pozwole sobie zacytowac mojego ulubionego sędziego SN Henryka Pietrzkowskiego, w którego zajęciach wielokrotnie uczestniczyłam. Ponizej cytat z Zarysu metodyki pracy sędziego w sprawach cywilnych:
W najnowszym orzecznictwie Sądu Najwyższego zapoczątkowanym postanowieniami z dnia 22.04.1998 roku ( I CKN 1000/97 ) oraz z 10.04.1999 ( II CKN 340/98 ), które dotyczą dopuszcalności drogi sądowej, stanowisko co do znaczenia art. 1 i 2 kpc uległo istotnej zmianie w tym sensie, ze pojęcie "sprawa cywilna" art. 1 kpc rozumiane jest szeroko. W obu orzeczeniach wydanych w sprawach, w których chodziło o stkutki działań władczych administacji publicznej, trafnie podkreślono, że sprawami cywilnymi w rozumieniu art. 1 kpc są nie tylko sprawy ze stosunków cywilnoprawnych w rozumieniu art. 1 kc. Działaniem lub zaniechaniem, którego skutki moga być rozpoznawane na drodze sądowej, jest - oprócz zdarzeń cywilnoprawnych regulowanych w kc takich jak czynnośc prawna czy też czyn niedozwolony - także akt administracyjny wywołujący skutki w zakresie prawa cywilnego. Gdy ponadto uwzgledni się koncepcję, według której dopuszczalność drogi sądwoej zależy od twierdzeń powoda ( stanu faktycznego ), na których opiera w pozwie swoje roszczenie, nie jest natomiast uwarunkowana wykaaniem istanienia roszczenia oraz stosunku prawnego łączącego strony, to rodzi się uzasadniony wniosek, ze jeśli roszczenie oparte jest na zdarzeniach prawnych wywołujących konsekwencje cywilnoprawne, drogą sądowa - choćby powołane zdarzenia w rzeczywistości nie wywoływały skutków cywilnoprawnych - jest dopuszcalna.

W tym zakresie warto przeczytać orzecznie TK z 10 lipca 2000 roku, Sk 12/99 wraz z uzasadnieniem - zachęcam do lektury.

W tym miejscu czas chyba na ukłon dla profesora Korzana, któremunikt w tej materii nie wierzył ale polatach prawnicy przekonuja się do tej koncepcji

TK podkreślil, iż nie można z góry wykluczyć możliwości powstania stosunku cywilnoprawnego między podmiotami związanymi stosunkiem administracyjnoprawnym. Roszczenia cywilnoprawne bowiem wynikają z tak różnych źródeł, iż nie sposób przyjąć, że źródło przesądza o charakterze stosunku prawnego.

Dobrze, zgoda dochodzenie roszczenia przed sądem adminisrtacyjnym będzie tanie dla skarżącego w tym wypadku, gdyż nie zapłaci opłaty 4 %. Nie przekonuje mnie natomiast twierdzenie, iż przed sądem administracyjnym więcej można "ugrać". Nadto moim zdaniem sądy administracyjne wprawdzie mają możliwość zgodnie z ustawa ppsa ale niechętnie wydają orzeczenia reformatoryjne, co ma wpływ na długośc postępowania.

Konkluzja moja jest taka: Taniej przed S Administracyjnym ale droga przed sądem powszechnym jest jak najbardziej możliwa. Poza tym postanowienia SN z 1996 roku wydają się być choćby w swietle zacytowanego przeze mnie orzeczenia TK nieaktulalne.[/b]

Realne absurdy

Z konieczności zawodowej, ciekawości politycznej, ale również w poszukiwaniu rozrywki. Może zresztą są jeszcze inne powody zaglądania do dziennika ustaw. Przeglądając to wydawnictwo zdarza mi się zatrzymać wzrok na jakimś frapującym tytule. Tak jak np. w numerze 33 z 2006 roku gdzie przeczytałem: rozporządzenie w sprawie alpinizmu jaskiniowego.

Nie mam zielonego pojęcia o alpinizmie jaskiniowym. Za to bardzo ciekaw byłem, co ma na ten temat do powiedzenia władza publiczna. Czy będzie nas pouczać, jak się należy poruszać po jaskini? Wbijać haki, przeciągać liny, itd. Będzie to rodzaj poradnika turystycznego dla zaawansowanych? A może będzie napisane, co jest surowo zakazane i za co można trafić do więzienia?

Na wskazanej stronie znajdowało się jednak tylko osiem krótkich paragrafów. Pomyślałem, że to musi być nieskomplikowana dyscyplina, ten alpinizm jaskiniowy.

W paragrafie pierwszym prawodawca poinformował ogólnie, że rozporządzenie określa kwalifikacje niezbędne do uprawiania alpinizmu jaskiniowego oraz zasady bezpieczeństwa. No w sumie tyle to wiadomo było już z tytułu. Potem było jednak ciekawiej. Przede wszystkim żeby uprawiać alpinizm jaskiniowy, trzeba mieć legitymację (§2). No to jesteśmy w domu – pomyślałem. Trzeba mieć dokument, na mocy którego jest się starszym taternikiem lub młodszym taternikiem (§3). Ciekawe, czemu taternikiem, a nie alpinistą. No chyba, że w rozporządzeniu o taternictwie są tytuły starszego i młodszego alpinisty. Wtedy już logicznie. Alpinizm uprawiają taternicy, a taternictwo alpiniści. Co zaskakujące, prawodawca wprowadzając tak znakomite dystynkcje jak starszy i młodszy taternik, natychmiast stwierdza, że kto nie ma tytulatury, też sobie po jaskiniach może łazić. Jeżeli nie wymaga to znajomości metod pokonywania trudności technicznych w nich występujących (§5). Od razu tytuł taternika stracił w moich oczach większość prestiżu, jaki jeszcze przed chwilą prawodawca zdołał wytworzyć. No ale z drugiej strony wzrosła ciekawość, jakie są metody pokonywania trudności występujących w jaskiniach i jak właściwie zostanie to opisane językiem norm prawnych.

Uprawianie alpinizmu jaskiniowego odbywa się z zachowaniem zasad bezpieczeństwa w tym wymaga: 1) używania sprawnego sprzętu wspinaczkowego, 2) pozostawienia informacji gdzie się wychodzi i kiedy zamierza się wrócić (§ 6 ust. 1). To lapidarne wyjaśnienie trudno uznać za wyczerpujące. Można zaryzykować nawet twierdzenie, że jedyna konkretna informacja jest taka, że do alpinizmu używa się sprzętu wspinaczkowego. To, że jakiegoś sprzętu się używa, to podejrzewałem. Że wspinaczkowego, to też można było odgadnąć bez rozporządzenia. Tak więc instrukcja w tej formie posiada walor na tyle uniwersalny, że można ją zastosować do bardzo wielu dziedzin ludzkiej aktywności. Czemu rozporządzenie jest tylko o alpinizmie jaskiniowym? Wskazówka, żeby używać odpowiednich narzędzi i informować innych o podejmowanych przez siebie działaniach zawierających element ryzyka powinna być dostępna szerszym rzeszom Polaków, a nie jedynie tym, co mają zwyczaj pakować się do jakichś dziur w ziemi. Prawodawca postępuje nieuczciwie, że ujawnia te ważne wskazania tylko partykularnym grupom. Twórczość Wujka Dobra Rada który napisał to dzieło powinna być udostępniona jak najszerszym gremiom.

Jakby dla wyrównania oczywistości tej regulacji, zupełnie ezoteryczne są zapisy dotyczące szkoleń. Dowiadujemy się z nich jedynie, ile osób może jednorazowo uczestniczyć w szkoleniach linowych, a ile wspinaczkowych. (§ 6 ust. 2). No i na koniec dostajemy w końcu jakieś konkretne wskazanie. Uprawiając alpinizm jaskiniowy należy używać kasku i dwóch rodzajów świateł. To pół biedy, że nie napisali jakich kasków. Chciałbym wiedzieć, że z jakąś normą unijną, czy coś takiego. Gorsze są te dwa rodzaje świateł. Co autor właściwie chciał powiedzieć? Że trzeba używać dwóch rodzajów świateł na raz? A może są dozwolone tylko dwa rodzaje świateł? Elektryczne i naftowe. Białe i żółte. Pytania się mnożą. W końcu jak nie będziemy wiedzieć, to może nam się zdarzyć uprawianie alpinizmu jaskiniowego niezgodnie z prawem. Poważna sprawa.

Jeszcze tylko przepis, że dotychczasowe dokumenty są ważne (§7) i że rozporządzenie wchodzi w życie 14 dni od opublikowania (§8). Koniec.

Po przeczytaniu tego wszystkiego stwierdziłem, że nie wiem ani trochę więcej o alpinizmie jaskiniowym niż na początku. Nie dowiedziałem się, jak zgodnie z prawem łazić po jaskini, ile fikołków trzeba zrobić, żeby dostać legitymację, ani nawet, jakim światłem sobie przyświecać, chociaż prawodawca próbował nawet mnie o tym pouczyć. W ogóle można się zastanawiać, czy z tego rozporządzenia można się cokolwiek dowiedzieć i czy jest one komuś potrzebne. Powstaje pytanie, czy ten akt prawny w przynosi komuś jakąś wiedzę i czy cokolwiek tak naprawdę reguluje. A jeżeli nie, to po co go właściwie wydano? Kopnięci przez żyrafę grasują nadal.

Ludwik Skurzak

Krew się lała z twarzy dziecka a policjant mial to w d...

Ostateczna wersja skargi:

Warszawa, dnia 5 listopada 2002 roku

Szanowny Pan
Komendant Komendy Powiatowej Policji
w Sochaczewie
ul. Warszawska 23
96-500 Sochaczew

SKARGA NA CZYNNOŚCI POLICJI
Na podstawie art. 227 k.p.a. oraz 228 k.p.a. niniejszym składam skargę na czynności policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Sochaczewie, którzy legitymują się numerami służbowymi 544932 oraz 116329.
Wnoszę o wyciągnięcie konsekwencji służbowych wobec wyżej wymienionych, których dolegliwość będzie adekwatna do skutków ich działań polegających na narażeniu zdrowia człowieka. W szczególności wskazuję na naruszenie podstawowych przepisów nakazujących Policji ochronę zdrowia i życia obywateli, a w tym m.in. art. 1 Ustawy o Policji oraz art. 21 § 8 Zarządzenia Nr 1 Komendanta Głównego Policji z dnia 4 stycznia 2001 r. w sprawie pełnienia służby na drogach przez policjantów (Dz. Urz. KGP z dnia 24 kwietnia 2001 r.).
Ponadto, wnoszę o podjęcie odpowiednich czynności prawnych w celu ustalenia, czy podczas zatrzymania mnie do kontroli drogowej w dniu 1 listopada 2002 roku, przez ww. policjantów, doszło do popełnienia przez nich przestępstwa.
UZASADNIENIE

W dniu 1 listopada 2002 roku, podczas pobytu w Sochaczewie, mój syn, w wieku 1 roku i 8 miesięcy został pogryziony przez psa. Dziecko miało rany na twarzy w okolicy oka i krwawiło. W obawie o zdrowie i życie dziecka postanowiłem jak najszybciej przewieźć je do specjalistycznego szpitala dziecięcego w Warszawie. Na drodze wyjazdowej z Sochaczewa zostałem zatrzymany przez patrol Policji. Powodem zatrzymania była okoliczność, że z pasa do skrętu w lewo pojechałem prosto. Przebieg zdarzeń, które nastąpiły potem był następujący:

Na najbliższym skrzyżowaniu podjechał do mnie policyjny radiowóz, policjant powiedział, cyt.: "Masz się natychmiast zatrzymać". Odpowiedziałem, że spieszę się do szpitala z dzieckiem które przed kilkoma minutami zostało pogryzione w twarz przez psa, krew zalewa mu twarz i nie wiemy co jest z jego okiem (jechałem z żoną). Policjant niewzruszony, wręcz z pretensją w głosie: "masz się zatrzymać!!!" Powiedziałem aby pokazali gdzie. Policjanci nakazali jazdę za nimi. Stanęliśmy na poboczu. Wyszedłem z samochodu, podając dokumenty błagałem, aby nas jak najszybciej puścili, ponieważ obawiamy się o zdrowie małego synka. Policjanci nie zareagowali na moje prośby, nie wzruszył ich także widok zakrwawionego dziecka, rozpoczęli natomiast powolnie procedurę wypisywania jakiś dokumentów. Zadając mi pytania zwracali się do per „ty”. Policjanci nie przedstawili się. Nakazali, abym wyczyścił tablice rejestracyjne z brudu, mówiąc: "wyczyść jakąś szmatą ten syf z tablic, bo nigdzie dalej nie pojedziesz".

Następnie policjant stwierdził, że za moje rzekome wykroczenie taryfikator przewiduje mandat w wysokości 400 zł., ale w moim przypadku 100 zł. wystarczy. Powiedziałem, że odmawiam przyjęcia mandatu ponieważ spiesząc się do szpitala ratowałem zdrowie mojego jedynego synka. Policjant powiedział, że w takim razie będzie zmuszony zabrać mnie na komendę w celu przesłuchania. Będąc postawiony w sytuacji bez wyjścia, z uwagi potrzebę natychmiastowego udania się do szpitala z dzieckiem, zgodziłem się na mandat. Po odebraniu mandatu poprosiłem o numery służbowe policjantów. Oto one: 544932 (ten pan na koniec próbował być miły) oraz 116329 (wyjątkowo nieuprzejmy i wręcz chamski). Kontrola policyjna opóźniła przyjazd do szpitala o 20 minut. Co byłoby gdyby przez to opóźnienie dziecko straciło oko?

Dziecku założono dwa szwy w odległości około 3 milimetrów od oka. W celu zapobieżenia powikłaniom dostało antybiotyk.

Dowód: Zaświadczenia lekarskie z dnia 1 listopada 2002 roku.

Zachowanie policjantów z Komendy Powiatowej w Sochaczewie narusza wszelkie normy prawa, a także zaprzecza celowi dla jakie została powołana Policja. W sytuacji poważnego zagrożenia zdrowia, a być może nawet życia dziecka, policjanci, zamiast ułatwić szybki dojazd do szpitala, utrudnili go. Jak wynika wprost z przepisów kodeksu wykroczeń, nie popełnia wykroczenia, kto działa w warunkach stanu wyższej konieczności. Ww. zdarzenie niewątpliwie miało spełniało znamiona stanu wyższej konieczności. Przepisy i orzecznictwo sądów jednoznacznie wskazują, że mandat jest formą orzeczenia, podobną wyroku lub postanowienia sądu, czy też innego organu. W konsekwencji, przy jego nakładaniu należy rozważyć wszystkie okoliczności mogące mieć wpływ na zasadność wymierzenia go. W moim przypadku zasada ta została rażąco naruszona.

Ponadto, zachowanie kontrolujących mnie policjantów spowodowało realne zagrożenie dla zdrowia mojego dziecka. W związku z czym podejmą wszelkie kroki prawne w celu ochrony moich praw i zapewnienia poszanowania prawa.

Wobec powyższego wnioski niniejszej skargi są w całości uzasadnione i zasługują na uwzględnienie.

Piotr Dobrowolski

Załącznik:
- Zaświadczenia lekarskie.

Do wiadomości:
1. Komendant Wojewódzki Policji w Radomiu;
2. Rzecznik Praw Obywatelskich.

SZOK

takie info jest na stronie TP SA - czekam na kolege co wymy

[glow=red]KWALIFIKACJA PRAWNA ZDARZEŃ ZAGRAŻAJĄCYCH BEZPIECZEŃSTWU SIECI[/glow]
Zdarzenia określane jako hacking, scanning, spaming czy mail-bombing nie tylko naruszają ogólnie przyjęte procedury korzystania z zasobów sieci i zasady wymiany informacji, lecz niejednokrotnie stanowią czyny wyczerpujące znamiona przestępstw przeciwko ochronie informacji lub przeciwko mieniu określonych w artykułach 267 - 269 oraz art. 287 kodeksu karnego, bądź też naruszają wartości konstytucyjnie gwarantowane przez państwo, jak poszanowanie dóbr osobistych, ochrona praw autorskich, itd., również objętych ochroną prawno - karną . Wszystkie rodzaje ataków , z jakimi uczciwi użytkownicy Internetu mogą się spotkać, znajdują swe praktyczne odbicie w przepisach prawnych.

Jednakże w tym miejscu należy przypomnieć, że ustawodawca pozostawił pewną swobodę poszkodowanemu i określoną grupę przestępstw ustanowił jako ścigane wyłącznie na wniosek pokrzywdzonego /np. wszystkie przestępstwa / typy podstawowe i kwalifikowane / z art. 267 k.k. i art. 268 k.k./.

PROCEDURY
Jeśli zostałeś zaatakowany - TY decydujesz o sposobie załatwienia sprawy związanej z zaistniałym naruszeniem bezpieczeństwa (włamaniem, próbą włamania, mail bombingiem).

Możesz:

Usunąć ślady połączenia oraz inne zniszczenia i zapomnieć o zdarzeniu.
Zebrać istniejące logi związane ze zdarzeniem (czas, adres IP) i zgłosić zdarzenie do TP wypełniając wzór.
Złożyć do Policji lub Prokuratury Rejonowej "wniosek o wszczęcie postepowania...".
Zlokalizować intruza we własnym zakresie.
Jeśli zdecydujesz się na metody 2,3,4 możesz liczyć na pomoc i udział TP - CST "POLPAK". W przypadku wyboru sposobu postępowania określonego w punkcie 2, w wyniku dokonanego zgłoszenia możesz doprowadzić do zablokowania telefonu innemu abonentowi. Dlatego też TWOJA decyzja musi być odpowiedzialna i dobrze przemyślana.
Przypominamy Ci jednak, że niektóre zdarzenia stanowią przestępstwa, które są ścigane z oskarżenia publicznego. Oznacza to, że osoba, która uzyskała informację o popełnieniu czynu stanowiącego takie przestępstwo winna powiadomić o tym fakcie organy ścigania. W takiej sytuacji należy bezpośrednio zwrócić się do Policji / Prokuratury, zaś TP przekaże na żądanie tych organów wszystkie posiadane dane.

Przy obecnej intensywności zgłoszeń, każde zgłoszenie podlega niżej zamieszczonej procedurze i każde może zakończyć się wysłaniem ostrzeżenia o grożących konsekwencjach.
W związku z wieloma pytaniami prezentujemy poniżej ogólną procedurę obsługi zdarzenia. Zależnie od jego charakteru (próba włamania, włamanie, spam, mail bombing) i wielkości poniesionych strat, jest ona w mniejszym lub większym stopniu modyfikowana.
Decyzję o szczegółowym sposobie obsługi zdarzenia podejmuje TP "POLPAK", w szczególnym przypadku w porozumieniu z poszkodowanym. Procedura ta obejmuje:

Rejestrowanie i klasyfikowanie zgłoszenia .
Lokalizację źródła zdarzenia (ataku):
- IP, data;
- numer telefonu;
- adres domowy lub firmy.
Wysłanie ostrzeżenia (stosownego do zdarzenia).
Złożenie wniosku do Policji (jeśli zdarzenie dotyczy zasobów TP S.A).*
Zablokowanie dostępu do Internetu.
Zablokowanie numeru telefonu.

*/ W zasadzie każde niewłaściwe działanie w sieci TPNET działa na szkodę TP i może być odpowiednio pod względem prawnym zakwalifikowane. Szczegółowa kwalifikacja prawna, a tym samym wysokość i charakter kary należą do Prokuratury, która posiada w dyspozycji m.in. nastepujące przepisy prawne.

ZGŁOSZENIE ZDARZENIA DO TP S.A. - "POLPAK"
Poniżej zamieszczono szablon, który ułatwi zarówno zgłoszenie jak i analizę zdarzenia, które wystąpiło w administrowanej sieci lub komputerze. Zgłoszenie zdarzenia zagrażającego bezpieczeństwu sieci wg tego formularza lub w dowolnej innej postaci należy przesłać na adres abuse@tpnet.pl. Jest to jeden z dokumentów jakie będą wykorzystywane w systemie automatycznego stanowiska help desku. W przypadku jego nadużywania zostanie zdjęty z tych stronslił

Rzecznik SG odpowiada!

Sami popatrzcie co Andrzej Kapłan napisał(a):
[quote]Użytkownik "Jaromir Rowinski" <glosator@nospambebe.gazeta.pl
napisał w wiadomości news:fl0521$ng5$1@inews.gazeta.pl...
Jeśli były rekreacyjne i mierzyły mniej niż 15m - to nie można
wykluczyć, że ktoś w kapitanacie nie przeczytał rozporządzenia
własnego ministra:
www.zeglarstwo.sail-ho.pl/slupsk/01spotk.html#rozp5.09 Jakby
urzędnik administracji morskiej chciał decydować o sprawności lub
nie _twego_, mierzącego mniej niż 15m długości koromysła - miej
powyższe wydrukowane i połóż mu to delikatnie na biurku...
Sądzę, że prawo do zatrzymania jednostki w porcie ze względu na
bezpieczeństwo jednostki jeszcze nie raz będzie przedmiotem naszych
dyskusji. Dobrze by się stało gdyby osoby zatrzymane w ten sposób
przez bosmanów dochodziły swoich praw na drodze sądowej.
Mam nieodparte wrażenie, że dyskusja zmierza w niewłaściwym
kierunku. Według mnie kluczowe znaczenie ma to, na jakiej podstawie
kołobrzeski kapitanat zabronił wyjścia kutrów w morze. Bo mógł to
byc np. prozaiczny powód nieuregulowania należności
(jakichkolwiek), a o tym w cytowanych publikacjach nie było nic.
[/quote]
Dobra, dobra - nawet jeśli zatrzymanie kołobrzeskiego kapitanatu było
zgodne z prawem - pozostają proste pytania :
Na jakiej podstawie prawnej jednostka SG ścigała i zatrzymywała w
morzu jednostkę, której prowadzący popełnił wykroczenie przeciw
przepisom portowym - łatwe do ścigania w drodze administracyjnej?
Czy nieuiszczenie należności przez znaną co do tożsamości osobę,
albo nawet naruszenie wydanego administracyjnego zakazu opuszczania
portu, (pomińmy tymczasem czy zgodnego z prawem - zakaz taki mozna
nałożyć tylko na znaną co do tożsamości osobę oraz jednostkę) - czy te
czyny stanowią przesłankę do uruchamiania zatrzymania jednostek w
morzu - jak widać na załączonym przykładzie prowadzącego do utraty
jednej z nich?
Czy nie ma innych sposobów ścigania osób popełniających
wykroczenie i wypływających z portu jak abordaż w środku nocy połączony
z zatopieniem jednej z jednostek? Sąd Grodzki w Kołobrzegu już nie
istnieje?
Czy dowódca jednostki SG, mając na względzie bezpieczeństwo
zatrzymywanych oraz ich jednostek, dysponując przewagą szybkosci i
dzielności morskiej swego okrętu oraz brzegową, techniczną siecią
obserwacyjną, nie powinien (wobec niezrozumiałych i niebezpiecznych w
jego ocenie manewrów tych osób i jednostek) ograniczyć się do śledzenia
"podejrzanych" jednostek przy pomocy środków technicznych i przekazania
ich do wlaściwości organu administracji morskiej w kolejnym polskim
porcie - do którego jednostki te z całą pewnością podążały i do którego
według wszelkich okoliczności zdarzenia musiały zawinąć?
Itd, itp?

Tyle, że podobne pytania ma zadawać Klemens K. Zakładajac, ze posiada
pełną zdolność do czynności prawnych....
Albo osoby które _wiedzą_ jaki był przebieg zdarzeń, anie zgadują jak my
tutaj...

Tia...

--
Jaromir
#######################################
Pokutuje cały czas przeświadczenie, że każda forma
aktywności powinna być reglamentowana i regulowana,
a zakazy i nakazy zastąpią wyobraźnię i zdrowy rozsądek.

Rzecznik SG odpowiada!

Jaromir Rowinski <glosator@nospambebe.gazeta.pl> napisał(a):

[quote]Mam nieodparte wrażenie, że dyskusja zmierza w niewłaściwym
kierunku. Według mnie kluczowe znaczenie ma to, na jakiej podstawie
kołobrzeski kapitanat zabronił wyjścia kutrów w morze. Bo mógł to
byc np. prozaiczny powód nieuregulowania należności
(jakichkolwiek), a o tym w cytowanych publikacjach nie było nic.

Dobra, dobra - nawet jeśli zatrzymanie kołobrzeskiego kapitanatu było
zgodne z prawem - pozostają proste pytania :
Na jakiej podstawie prawnej jednostka SG ścigała i zatrzymywała w
morzu jednostkę, której prowadzący popełnił wykroczenie przeciw
przepisom portowym - łatwe do ścigania w drodze administracyjnej?
Czy nieuiszczenie należności przez znaną co do tożsamości osobę,
albo nawet naruszenie wydanego administracyjnego zakazu opuszczania
portu, (pomińmy tymczasem czy zgodnego z prawem - zakaz taki mozna
nałożyć tylko na znaną co do tożsamości osobę oraz jednostkę) - czy te
czyny stanowią przesłankę do uruchamiania zatrzymania jednostek w
morzu - jak widać na załączonym przykładzie prowadzącego do utraty
jednej z nich?

Czy dowódca jednostki SG, mając na względzie bezpieczeństwo
zatrzymywanych oraz ich jednostek, dysponując przewagą szybkosci i
dzielności morskiej swego okrętu oraz brzegową, techniczną siecią
obserwacyjną, nie powinien (wobec niezrozumiałych i niebezpiecznych w
jego ocenie manewrów tych osób i jednostek) ograniczyć się do śledzenia
"podejrzanych" jednostek przy pomocy środków technicznych i przekazania
ich do wlaściwości organu administracji morskiej w kolejnym polskim
porcie - do którego jednostki te z całą pewnością podążały i do którego
według wszelkich okoliczności zdarzenia musiały zawinąć?
Itd, itp?

Tyle, że podobne pytania ma zadawać Klemens K. Zakładajac, ze posiada
pełną zdolność do czynności prawnych....
Albo osoby które _wiedzą_ jaki był przebieg zdarzeń, anie zgadują jak my
tutaj...
[/quote]
Odpowiem w jednym poście Mackowi i Jaromirowi z góry zastrzegając, że to
dywagacje a nie fakty.
Maćkowi - nie pisałem o zatrzymaniu za brak opłat za postój, tylko
uregulowaniu jakichkolwiek należności. O ile sie nie mylę znana jest
instytucja aresztu na statku?

Jaromirowi:
[quote]Czy nie ma innych sposobów ścigania osób popełniających
wykroczenie i wypływających z portu jak abordaż w środku nocy połączony
z zatopieniem jednej z jednostek? Sąd Grodzki w Kołobrzegu już nie
istnieje?
[/quote]
Nie jestem wcale przekonany, że to jednostka SG zatopiła jeden z kutrów. W
relacji inicjującej wątek była mowa o tym, że jeden z kutrów był na pół
zatopiony jeszcze w porcie.
Co do pozostałych kwestii to Jaromir ma pewnie rację - nie musieli pewnie
dokonywać abordażu, a czy mieli prawo na żądanie (a może prośbę) kapitanatu
ścigać - nie wiem. Mogli z pewnością poinformować nadzór wzdłuż wybrzeża, ale
z kolei nie wiemy dokąd kierował sie konwój. Itede itepe. Teorii może być
multum a jaka była prawda dowiemy sie po rozpatzreniu sprawy przez... pewnie sąd.
I uprzejmie upraszam o nienalatywanie za zabieranie głosu w sprawie o której
nie wiem wszystkiego, bo wszystko wie SG i sprawca, a my wszyscy póki co nie...
--
pozdrawiam
AIKI

--
Wysłano z serwisu Usenet w portalu Gazeta.pl -> http://www.gazeta.pl/usenet/

Kłopot z duplikatami zaświadczeń o kursach dla kierowców

Pomorski Ośrodek Ruchu Drogowego nie wystawia kierowcom duplikatów zaświadczeń o ukończeniu kursów doszkalających. Odesłani z kwitkiem są oburzeni - pozostaje im powtarzać zajęcia i płacić kolejne 300 zł.

Na problem zwrócił nam uwagę Stanisław Taube, przedstawiciel rady pracowniczej i związków zawodowych Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej w Gdyni.

- Zgodnie z ustawą o transporcie, która weszła w życie na początku obecnej dekady, organizowane są kursy doszkalające dla kierowców wykonujących transport drogowy w zakresie przewozu rzeczy i osób.

Trwają one sześć godzin, są jednorazowe i w tej chwili certyfikat otrzymuje się na czas nieokreślony. Być może będą zmiany w ustawie, które sprawią, że te kursy trzeba będzie odnawiać, ale na razie zaświadczenie o ukończeniu kursu z wynikiem pozytywnym ma charakter bezterminowy.

Takie świadectwo jest podstawą do wystawienia świadectwa kwalifikacji. Ten dokument wydawali z kolei starostowie, a od 2004 r. - po zmianie przepisów - robią to pracodawcy.

Świadectwo kwalifikacji jest ważne przez pięć lat, gdyż aby je otrzymać, trzeba przejść także badania lekarskie, ważne przez trzy lata oraz badania psychotechniczne, obowiązujące przez pięć lat - objaśnia Stanisław Taube.

Na czym polega problem?
Taube twierdzi, że często zdarzają się przypadki, iż kierowcy potrzebują duplikatów zaświadczeń o ukończeniu kursu doszkalającego, a PORD odmawia ich wydania.

- Kierowcy zmieniają pracodawców, bywa, że taki dokument gdzieś po drodze zaginie. Poza tym każdemu zdarza się przecież coś raz czy drugi zgubić - żali się Taube.

Jego zdaniem, nie ma żadnych przeszkód prawnych dla wystawiania duplikatów.
- Nigdzie nie jest zapisane, że nie można otrzymać kopii takiego zaświadczenia. Jesteśmy zbulwersowani, że PORD zamiast przestrzegać prawa, czyli wystawić duplikat, każe iść kierowcom po raz drugi na kurs i płacić kolejne 300 zł.

Przecież to są duże pieniądze dla tej grupy zawodowej. Mimo to kierowca, który ciężko pracuje, woli się gdzieś zapożyczyć, kosztem innych wydatków rodzinnych i przystąpić do kolejnego egzaminu. Woli nie walczyć z niekompetentną instytucją - twierdzi Taube.

Ta niekompetentna instytucja to według niego Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego, który nadzoruje PORD.

- Albo w urzędzie ktoś nie umie czytać przepisów, albo jest wyjątkowo uparty. Zadziwiająca jest sytuacja, że ktoś w PORD wymyślił sobie przepis niemający racji bytu, a samorząd nie interweniuje.

Wygląda to tak, jakby ktoś zgubił dyplom i uczelnia stwierdziła, że studia są nieważne i wyższe wykształcenie też idzie w niepamięć - twierdzi kierowca.

Stanowisko to potwierdzają eksperci z Ministerstwa Infrastruktury. - Nie ma przepisu, który zabraniałby wydania dokumentu wtórnika. Każdemu może zdarzyć się zaginięcie.

Gdyby ministerstwo mogło interweniować, na pewno by to zrobiło, ale to byłoby nadużycie władzy, bo PORD nadzoruje Urząd Marszałkowski -powiedział nam Tomasz Piętka z Departamentu Dróg i Transportu Drogowego w Ministerstwie Infrastruktury.

Stanisław Taube zwrócił uwagę, że świadectwo kwalifikacji wydawali starostowie, a od 2004 r. po zmianie przepisów robią to pracodawcy.
Właśnie tą zmianą przepisów całą sprawę tłumaczy Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego.

- PORD wystawia takie duplikaty, ale tylko dla kierowców, którzy zdobyli takie uprawnienia po 15 kwietnia 2004 r. Wówczas zmieniło się bowiem rozporządzenie Ministerstwa Infrastruktury w tej sprawie.

Duplikat zaświadczeń otrzymanych wcześniej, wystawiany był tylko i wyłącznie przez starostę właściwego dla miejsca zamieszkania - skomentowała całą sytuację Małgorzata Pisarewicz, rzecznik prasowy Urzędu Marszałkowskiego.

Osoby, które odbyły kursy przed 2004 rokiem, powinny się zgłaszać do władz powiatów.

Źródło: Dziennik Bałtycki

W USA sklonowali małpę, teraz czas na ludzi

To ja zaskocze Ciebie...



Sklonowany człowiek Kobieta biorąca udział w kontrowersyjnym doświadczeniu klonowania istoty ludzkiej jest w 8 tygodniu ciąży - podaje magazyn Britain's New Scientists.
Jeśli to prawda, będzie to pierwsza ciąża sklonowana. Jednakże biuro Antinoriego, specjalisty ds.płodności w Rzymie odmówiło potwierdzenia tej informacji.
Panos Zavos z the Andrology Institute of America w Lexington, Kentucky, niedawno ogłosił, iż para planowała sklonować dziecko jeszcze przed końcem 2001r. Niestety, on także odmówił potwierdzenia bądź sprostowania tej wiadomości.
Magazyn, mający na celu popularyzację wiedzy stwierdza, iż bazuje na artykule, zawartym, w the Gulf News newspaper. Mówi się, że Antinori będzie podnosił protest na spotkaniu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Nie wyjawił też ani narodowości, ani miejsca zamieszkania kobiety.
Jeżeli informacja się potwierdzi, wywoła na pewno aferę - twierdzi New Scientist. Wiele państw zakazało eksperymentów z ludzkimi klonami, zaś najwięksi eksperci w tej dziedzinie ostrzegają przed możliwymi defektami sklonowanego płodu, a także wysokim ryzykiem poronienia. Występują także opory natury etycznej.
Richard Gardner, ekspert z zakresu rozwoju embrionalnego, który brał udział w badaniach dotyczących terapeutycznego klonowania powiedział, że taka ciąża mogłaby być efektem nie do końca przemyślanych działań, biorąc pod uwagę bieżący stan wiedzy na temat klonowania istot ludzkich.
Antinori odpowiada, że jest w stanie w taki sposób monitorować embrion, aby uniknąć deformacji, lecz Gardner ripostuje: " nie ma sposobu, aby to zrobić - można jedynie wprowadzać zmiany w chromosomach". Może się zdarzyć, że wystąpi pojedynczy defekt genu i inne problemy, mogące prowadzić od raka bądź defektów.
"Trudno ocenić szanse tego dziecka na przeżycie"- powiedział Gardner. Badania nad innymi ssakami (owcami, krowami, myszami i kozami) pokazały, jak wielkie jest zagrożenie życia embrionu.
Richard Nicholson, wydawca the UK-based Bulletin of Medical Ethics, powiedział New Scientist , że raport na temat takiej ciąży jedynie bardziej podkreśla konieczność uregulowań prawnych w tej dziedzinie. Chociaż praktyka ta jest zakazana, jak np. w Wielkiej Brytanii - w wielu krajach takie działania są legalne (np. w USA), gdzie obecnie senat pracuje nad stosowną regulacją prawną.
"Potrzebujemy międzynarodowego prawa w celu zapobiegania takim zdarzeniom, jak w wypadku Antinoriego, który czyni coś, co większość uważa, iż nie powinno było się zdarzyć" powiedział Nicholson.
Jak poinformowała agencja ITAR-TASS dziecko, które pojawi się na świecie za około 7 miesięcy, będzie pochodzenia arabskiego, a ojcem będzie znany w świecie arabskim "bogacz", niektóre agencje podają, że może nim być libijski przywódca Muammar Kaddafi.