Cytat:| No to na koniec jeszcze jedna dygresja. Wczesniej mowilismy o montazu
| filmowym - najciekawsza i najbardziej swieza rzecza, jaka w tej dzialce
| widzialem w ciagu calego roku jest 'The Limey' Soderbergha. Kompletnie
| nowa koncepcja montazu obrazu i obrazu z dzwiekiem. Przy okazji, jak
| zawsze w najlepszych filmach, wynikajaca bezposrednio z tego, o czym
| mowi film. Wszystko to JAK jest w filmie uzaleznione od tego CO. Dla
| mnie to w tej chwili ulubiony film roku. Obejrzalem go na razie 5 razy i
| ciagle nie mam dosc. Uwielbiam filmy, ktore przy kazdym kolejnym seansie
| zyskuja, a na moje oko, Soderbergh robi wylacznie takie filmy.
Co Ty, ja dopiero kilka dni temu zobaczylem 'Erin Brockovich', z
nowosciami raczej nie jestem do przodu.
No wiec akurat chronologicznie nowszym filmem jest EB. 'The Limey'
powstal w zeszlym roku i po prostu nie zdarzyl do nas wczesniej trafic.
Nawiasem mowiac Sodebergh zdarzyl juz zrobic kolejny film - 'Traffic'.
Film nie mial jeszcze premiery nawet w Stanach. Widzialo go tylko paru
amerykanskich krytykow i niektorzy twierdza juz, ze to najlepszy film
roku. W ogole, twierdzi sie, ze Soderbergh ma szanse na dwie nominacje
do Oscara w jednym roku (za EB i Traffic). Ale to oczywiscie standardowe
zgadywanki z konca roku, ktore moga nic nie znaczyc.
'The Limey' mial miec u nas premiere kinowa w zeszlym miesiacu, ale
chyba nie mial, bo nigdzie go nie dojrzalem. Szkoda. Jestem tym filmem w
tej chwili absolutnie zachwycony. Kazdy kolejny seans zwieksza moje
zadowolenie. Mimo ze sama fabula to maksymalnie uproszczona kryminalna
historyjka, to dzieki formie to jeden z tych filmow, ktore trzeba
obejrzec kilka razy, zeby wylapac wszystkie smaczki i powiazania. Ktos
bardzo fajnie nazwal ten gatunek filmu - Art Noir. Nazwa pasuje jak
ulal. 'The Limey' zastapil u mnie poprzedni ulubiony film, ktory
wlaczalem czesto w nocy tylko na kilka scen, majac np. wolny kwadrans z
ostatnia herbata przed snem. Poprzednim byl ...'Schizopolis' Sodebergha.
Film godzien oddzielnej dyskusji. Po prostu miod.
Cytat:'EB' podobalo mi sie wlasnie ze
wzgledu na realizacje. Bylo tam wyraznie widac dbalosc o czas widza, co
bardzo lubie. Film opowiada przeciez niekrotka historie, wiele watkow,
akcja trwa chyba ponad rok - a wszystko podane jest niespotykanie
przystepnie.
Jak pisalem pare miesiecy temu, dla mnie to najbardziej
populistyczny/przystepny film Soderbergha, a jednoczesnie taki, w ktorym
najbardziej
ukryl technike - bo przeciez w kazdym poprzednim filmie
jakas konkretna koncepcja realizacji zajmowala bardzo wazne miejsce. W
EB montaz i
zdjecia sa "
ukryte", ale moim zdaniem bardzo inteligentnie
wykorzystane. Wystarczy sie przyjrzec sposobowi krecenia twarzy, temu co
kamera pokazuje w danym momencie itd. i widac, ze caly film bardzo
zmyslnie koncentruje sie na pojedynczych ludziach, a dopiero pozniej
martwi sie o historie. Przez to mnostwo pozornie zwyczajnych scen, ktore
powinny tylko posuwac do przodu fabule, nagle zmienia sie w cos duzo
glebszego, niz sie zapowiadalo, a sama historia i tak jest na tyle
nosna, ze dziala. Poza tym automatycznie robi sie ciekawsza, bo
ciekawsze sa postacie. Bardzo mi sie podobalo to podejscie. Swietnie
widac je przy rolach Helgenberger i Finneya, ktore mogly byc zwyczajne,
a przez takie a nie inne ujecie (i w rekach dobrych aktorow) wyszly
bardzo czadowo.
Cytat:I choc narazie mam o Soderberghu zdanie, ze jest to solidny
rzemieslnik, to z checia zobacze, co bedzie dalej.
Powaznie? To ja wypowiem sad, ktory kogos moze zdziwic, ale dla mnie
Soderbergh jest w tej chwili najwazniejszym i najciekawszym amerykanskim
rezyserem obok PT Andersona. Tyle ze PTA nakrecil raptem tylko trzy
filmy i ciagle jest 'nadzieja na przyszlosc', a Soderbergh zrobil 10
filmow i wydaje mi sie, ze jest w tej chwili u szczytu mozliwosci. Od
pierwszego filmu facet ani na moment nie przestal sie rozwijac, a zaczal
i tak na cholernie wysokim koniu. Jak sie dzisiaj patrzy na te
amerykanskie niezalezne filmy, nawet glosniejsze, a pozniej porowna je z
'sex, lies & videotape' IMO wychodzi straszna roznica poziomu.
Soderbergh od razu zaczal od filmu ze swietnymi postaciami, dobra
historia i mnostwem oryginalnych, niekonwencjonalnych pomyslow i to
sklejonych tak umiejetnie, ze tylko sie usmiechac.
Najbardziej podoba mi sie to, ze on nigdy nie zrobil dwoch podobnych
filmow - zawsze probuje czegos nowego. W kazdym filmie wymysla kolejny
smaczek realizacyjny, ktory zmienia historie i jednoczesnie do
wszystkiego pasuje. Jak tylko wydaje sie, ze znalazl nowa formule i
pewnie bedzie sie jej trzymal, w nastepnym filmie kompletnie od niej
odchodzi i znowu wynajduje cos ciekawego. Ogladam jego filmy od samego
poczatku (sl&v zachwycil mnie jeszcze na poczatku studiow), do dzis
widzialem wszystko co nakrecil, i czekam na kazdy kolejny film faceta z
wielka ciekawoscia.